Koty

opowiadanie – Rada Alishahi

Rozdział 1Dwunogowcy

Dziś jest dobry dzień! Otwarł się “camping”, czyli miejsce gdzie wszyscy dwunogowcy śpią, w ich małych domkach. W sumie przypominają mi domek takiego psa, Reksia, ktorego poznalam dawno temu. Było naprawde dużo kolorow! Niebieski, pomarańczowy, fioletowy, biały… istna tęcza!

Kiedy było w środku nocy zamierzaliśmy zacząć rabowanie, ale och! Wyszliśmy z krzaków, i od razu jakaś syrena zabrzmiała!

– WEEEEEEH!

A potem jakiś głos:

– Cicho Marcelek! Mówiłam cicho!

– Barbaro, mówiłem ci że camping z trzylatkiem to zły pomysł!

– WEEEEEEH!

– Och Marek, przecież to był twój pomysł by pójść na camping!

– Trzy lata temu…!!

– WEEEEEEH!

– Marcelku, obudzisz wszystkich w campingu!

Włączały się światła w innych domkach, i ludzie zaczęli krzyczeć. No więc uznaliśmy że to jednak był zły pomysł, i że spadamy.

‘Hej, od kiedy tak się dzieje?!’ Zapytał mnie Bianco kiedy biegliśmy do nory.

‘A skąd mam wiedzieć?’ Spytałam. ‘Będziemy chyba jakoś inaczej musieli dostać jedzenie.’

‘Dotarliśmy,’ oznajmiła Negra, nasza przywódczyni. ‘Musimy znaleźć jedzenie jakoś inaczej. Pomysły, Alea?’

Alea była siostrą Negry. Było strasznie irytujące jak zawsze ją pytała o rzeczy i ignorowała resztę.

Nikt nie odpowiedział.

‘Alea?’ powtórzyła Negra. ‘Alea!’

‘Gdzie jest Alea?’ spytała Luna, kotka tak biała że aż nie dało się uwierzyć.

Wszyscy się rozejrzeliśmy. Alei nigdzie nie było widać.

‘Musimy ją znaleźć!’ Krzyknęła Cleo, co mnie zaskoczyło bo akurat ona doprawdy nie lubiła Alei.

‘Wiem,’ powiedziała Negra, wyglądając zdenerwowana. ‘Szybko, wróćmy do campingu!’

‘Nie możemy!’ zdenerwował się Bianco. ‘Syrena!’

‘To moja siostra!’ Krzyknęła. ‘I twoja towarzyszka! Jak możesz ją zostawić?’ spytała z wyrzutem.

‘Negra ma racje,’ powiedziałam, zaskakując samą siebie. ‘Nie możemy jej zostawić.’

Bianco prychnął ‘No dobra, ale wiedzcie, że mi to się nie podoba!’

‘Miauw! No to zmień perspektywy, koleś!’ rzucił Leon, i pobiegł za Negrą. Zawsze lubiłam Leona.

‘Miauw,’ Poskarżył się Bianco, ale poszedł za resztą. Ja też, a że wszyscy biegli, szybko dotarliśmy na miejsce.

Aley nigdzie nie było widać, a przynajmniej nie do czasu kiedy usłyszeliśmy żałosne miauczenie z góry.

‘Alea!’ Powiedziałam zaskoczona. ‘Jak, na kotów..?’

‘Miau! Pomocy!’ Powiedziała, a ja zauważyłam że wisi w sieci.

‘Spróbuj przebić sieć pazurkami!’ Zasugerowała Negra.

‘Spróbowałam! Nic nie działa!’ pojękiwała, a w tym momencie jakiś duży dwunogowiec podszedł.

– A to co? – zapytał głębokim głosem. – Nie życzę sobie intruzów na campingu. Ta sieć miała być dla szczurów, ale cóż… na koty też się nada!

Wtedy dopiero zauważa nas.

– A sio wy kotowate szczury! A sio! – I po tym zaczął kopać w naszą stronę. Wszyscy instynktownie odskoczyliśmy, a on to wykorzystał, ciskając sieć jak najdalej do lasu.

‘NIE!’ wrzasnęła Negra, ale nie było czasu, bo facet dalej kopał w naszą stronę. Wszyscy razem rzuciliśmy się biegiem, i za kilka minut dotarliśmy do nory.

‘Miauuuuu!’ Zapłakała Negra jak wilk.

‘Spokojnie,’ Uspokoiłam ją. ‘Na pewno ją znajdziemy.’

‘Ja… dzięki, Auri.’

Mimowolnie się uśmiechnęłam. ‘Nie ma problemu.’

‘Ej, nie czas na gadanie.’ Wtrącił się Bianco. ‘Musimy poszukać Aleę.’

‘Masz racje,’ powiedziała Luna cichutko. ‘Szybko, teraz.’

Nie wiedziałam czemu, ale Lunie ufałam bezgranicznie. Zresztą każdemu tu… nawet Biancu.

‘Okej, no to idźmy,’ potwierdziła Negra.

Rozdział 2Noc

‘Alea!’ Krzyczała Negra do pustki. ‘Alea, Alea!’

‘Cicho Negra, obudzisz cały las.’ Mruknął Bianco z tyłu. Negra prychnęła, ale przestanie krzyczeć.

‘Czemu tak cicho jest?’ Zastanowiła się Cleo. ‘Jesteśmy pewni że Alea tu jest?’

‘Musi być!’ Powiedziała Negra.

‘Miauw! Cicho!’ Wyszeptała Luna, a my wszyscy od razu zamilkliśmy. Usłyszeliśmy gruchot stóp, ale nie dwunodzkie tylko… kocie.

Zza krzaków wyszedł lis.

‘Miauw!’ Zamiauczyła zaskoczona Negra. ‘Kim jesteś?!’

Lis zamrugał wielkimi, zielonymi oczami. ‘Jestem Ren.’ Powiedział melodycznym głosem. ‘Jestem lisem.’

‘Trzy brawa dla lisa, mówca rzecz oczywistych!’ Mruknął pod pyskiem Bianco.

‘Zamknij się,’ warknęła do niego Cleo. Jej cienkie szare futro było prawie niewidzialne w ciągu nocy.

Ren przechylił głowę. ‘Co robicie?’

‘My… szukamy naszej przyjaciółki.’ Wyznałam.

‘Wraw, kotki?’

‘Tak, skąd wiesz?’ spytała Negra podejrzliwie. Lis mrugnął dwa razy, i pokazał łapą w lewo.

‘Dźwięk. Dużo dźwięku.’

‘Masz na myśli miauczenie…?’ Spytała Cleo nieufnie.

‘Miau. Miau miau i miau.’ rzekł.

‘Miauw…?’

‘Miau miau miau.’ powtórzył. ‘ Miau miau.’ zachichotał.

‘Tak. Miau miau miau, i do tego jeszcze miau.’ Powiedział Bianco niecierpliwie. ‘Słuchaj, mówiłeś że kotka była gdzieś tam?’

‘Tak.’ przytaknął Ren. ‘Za mną.’

Nikt nie wydawał się zachwyconym tym pomysłem, lecz zaczęliśmy chodzić za lisem…

Ciąg Dalszy Nastąpi